ORGANIZMY PRZYPOMINAJĄCE BAKTERIE

4e2d86_ed8f430b217e467e98fb6ca8b5de7844

Wszystko wskazuje, że za najlepszych „kolonizatorów” uznano mikroorganizmy przypominające nasze bakterie. Crick uważa, że takim warunkom odpowiadałyby prokaryoty, to znaczy jednokomórkowce nie posiadające jądra. Istnieje wiele ro­dzajów tego rodzaju bakterii, ale zdaniem Cricka do rozsiania życia w kosmosie najlepiej nadają się algi (glony) niebieskozielone. Algi są najprostszymi, samożywnymi, fototronicznymi jedno- lub wielo­komórkowcami.Dlaczegóż to prokaryoty nadawały się do spełnienia tego zada­nia, które w przeszłości mogli im wyznaczyć biologowie danej cywi­lizacji? Przede wszystkim dlatego, że są znacznie prostsze w budo­wie i w organizacji i mogą znacznie łatwiej niż eukaryoty przystoso­wać się do najtrudniejszych warunków zewnętrznych. Gdyby at­mosfera nieznanej docelowej planety zawierała za mało tlenu lub też wcale by go nie zawierała, bakterie te mogłyby zdobywać nie­zbędną do procesów życiowych energię dzięki fermentacji, która odbywa się bez tlenu.

ZE WSZYSTKICH MOŻLIWOŚCI

342455015_1_261x203_korepetycje-biologia-wprowadzenie-do-psychologii-etyka-warszawa

Ze wszystkich możliwych jedno musiało wydać im się najrealniejsze: „(…) wysłać żywe istoty na tę planetę, gdzie życie jest możliwe, w nadziei, że istoty te, choć znajdujące się na bardzo niskim stopniu rozwoju, przeżyją i zapoczątkują nowy cykl rozwoju materii żywej”.Dlaczego istoty te wysłane na daleką planetę znajdować się mu­siały na najniższym stopniu rozwoju? Dlatego, że nie mogli być wy­słani sami projektanci: ludzie czy inne istoty obdarzone rozumem – nie było bowiem możliwości utrzymania przy życiu załogi jakiegoś statku podczas trwającej dziesiątki tysięcy lat podróży przez kos­mos. Wobec braku pewności co do panujących na danej planecie warunków, nie wchodziło w rachubę wysłanie zwierząt.Krótko mówiąc, Crick sądzi, że przed hipotetyczną cywilizacją stanął problem wysłania w podróż kosmiczną takich żywych orga­nizmów, które statek kosmiczny mógł zabrać w największej ilości, których organizm dobrze zniósłby długą kosmiczną podróż i które byłyby na tyle silne biologicznie, by na planecie będącej celem pod­róży kontynuować życie.

PRZY ROZWINIĘTEJ NAUCE

Biologia-2011-odpowiedzi-Fot.freedigitalphotos.net_-520x245

Następne zaś pytanie musi brzmieć: skoro taki był ich obraz wszechświata, to do jakich wniosków ich to skłoniło i do jakiego po­stępowania? Przy swojej rozwiniętej nauce i technice owe istoty musiały wie­dzieć, że wcześniej czy później ich gwiazda pozbawi planetę, na któ­rej żyją, swojego promieniowania, zamieni się w Czerwonego Olb­rzyma i pochłonie cały swój system planetarny. Być może była to perspektywa miliardów lat, ale przecież realna. Aby więc kontynu­ować przygodę materii na ich planecie, to znaczy życie, być może zapragnęli przerzucić materię żywą na znajdujące się w ich sąsiedz­twie planety, gdzie życie było możliw e. Wyczyn taki był prawdopo­dobnie trudny, nawet dla tak rozwiniętej cywilizacji, zważywszy odległości dzielące jedną planetę od drugiej. Może nawet próbowa­li dotrzeć do tych planet… Czy dotarli? Czy zrezygnowali? Tę taje­mnicę chronić będą na zawsze przestrzeń i czas kosmosu. W każdym razie szukali prawdopodobnie jakiegoś rozwiązania.

ÓWCZESNY WSZECHŚWIAT

ilustracyjne-biologii-ikony-25175009

Jak więc ONI mogli widzieć ówczesny wszechświat? Jeśli my tylko przypusz­czamy, że istnieją planety, na których mogło rozwinąć się życie, to ONI rozporządzając odpowiednią technologią (chociażby sondami kosmicznymi!) byli w stanie nie tylko odpowiedzieć na pytanie, czy istnieją takie planety, ale mogli je także dokładnie wskazać. Nie wiemy, czy ich wiadomości dotyczyły jedynie narodzin życia, czy też byli w stanie odpowiedzieć, gdzie została przekroczona owa gra­nica między naturą martwą a żywą. A może sądzili, że są jedynymi istotami żywymi i że innych form życia w naszej galaktyce nie ma? A może wiedzieli, że wprawdzie szanse dla biogenezy w różnych punktach naszej galaktyki istnieją, ale nigdzie więcej nie doszło do spontanicznego pojawienia się mechanizmów chemicznych, które są niezbędną przesłanką naturalnej selekcji?

W DZIEDZINIE BIOLOGII

images (1)

Jest nieprawdopodobne, aby jakiekolwiek społeczeństwo mogło dłuższy czas pozostać na tym poziomie, na jakim my się dzisiaj znaj­dujemy. Nie ulega wątpliwości, że szczególnie w dziedzinie astrono­mii bądź kosmologii mamy wiele do odkrycia i do zrozumienia. W dziedzinie biologii zaś – zapewnia Crick – wiedza nasza jest na­der prymitywna. Nie rozwiązaliśmy wielu zagadek z zakresu em­briologii. Znaczne luki istnieją w naszej wiedzy o mechanizmie ewolucji, nie mówiąc już o biogenezie. Jeśli cywilizacja nasza prze­żyje jeszcze tysiąc lat, to na większość tych pytań ludzkość znajdzie odpowiedź. Niewykluczone, że zostaną podjęte próby zmiany natu­ry ludzkiej. Byłoby ryzykowne zastanawianie się, jakie to może przynieść skutki, i przepowiedzieć, jak zmieni to los ludzkości.Możemy jednak założyć, że owi technokraci przeszłości, przed­stawiciele jakiejś rozwiniętej cywilizacji znajdującej się gdzieś w naszej galaktyce, wiedzieli znacznie więcej od nas, jak też rozwinęli technologię znacznie przewyższającą nasze osiągnięcia.

ONI I POCZĄTKI ŻYCIA

images (2)

Jeśli założymy, że Wielki Wybuch zdarzył się 12 – 14 miliardów lat temu i jeśli uwzględnimy, że w ciągu mniej więcej miliarda lat powstały planety oraz związki chemiczne niezbędne do życia, to po­zostanie ponad dziesięć miliardów lat na narodziny życia, jego roz­wój i rozwój cywilizacji. Czyli dokładnie dwa razy tyle, ile wynosi wiek Ziemi. Oznacza to, że w tym czasie życie mogło się narodzić i rozwinąć w wyższe formy nawet dwukrotnie. Kiedy Crick doszedł w swych rozważaniach do przekonania, że w naszej galaktyce przed 4 — 5 miliardami lat mogła istnieć niezwykle rozwinięta cywilizacja znacznie przewyższająca naszą, pomyślał, że ta właśnie cywilizacja mogła rozsiać życie na inne planety. Ale w jaki sposób? „Dajmy — powiada Crick — zielone światło naszej wyo­braźni”..

WYSTARCZAJĄCE PRZYKŁADY

images (3)

Te dwa przykłady chyba wystarczą, choć Crick cytuje i trzeci; mianowicie wyginięcie wielkich jaszczurów (dinozaurów). Około 60 milionów lat temu w Ziemię uderzył asteroid i warunki na naszej planecie tak się zmieniły, że zwierzęta te wyginęły. Wymarcie dino­zaurów umożliwiło rozwój ssaków, a więc i człowieka. Rzecz jest zresztą jeszcze bardziej skomplikowana, zachodzi bowiem podej­rzenie, że dinozaury „wyspecjalizowały się w złym kierunku”. Gdy­by to była prawda, ludzkość swoje istnienie zawdzięczałaby kata­strofie, która naprawiła błąd ewolucji. Piękny temat dla twórców fantastyki naukowej… No i wreszcie sprawa niezmiernie ważna: kiedy, w jakim okresie historii wszechświata życie miało szansę, by zaistnieć? To znaczy, w jakim okresie tej historii powstały planety, na których mogły poja­wić się warunki sprzyjające narodzinom żywej materii?

KOLEJNY WAŻNY ETAP

images (4)

Był to krok tyleż ważny, co za­razem mało prawdopodobny. Gdyby prawdopodobieństwo tego kroku było tylko o połowę (?) mniejsze, nigdy by do niego nie dosz­ło i „nie doszłoby – powiada Crick – do dzisiejszego stanu ewolucji materii żywej. Byłaby więc Ziemia pokryta do dzisiaj jednolitą masą bakterii i alg. I niczym więcej”. Ważnym też etapem było pojawienie się jądra komórkowego oraz mitochondriów, czyli cząsteczek znajdujących się w cytoplaz- mie, będących ośrodkiem produkcyjnym i energetycznym każdej komórki. Warto na marginesie dodać, że zdaniem wielu biologów, Cricka zresztą również, mitochondrie, tak ważny element życia, są prawdopodobnie pozostałością po jakiejś dawnej, pierwotnej for­mie materii żywej, która zamieszkała komórkę i „nauczyła się” żyć z nią w symbiozie.

WAŻNY KROK

images (5)

Skoro na tak wielu planetach naszej galaktyki istnieje możliwość pojawienia się życia, zachodzi pytanie, czy wszędzie jego rozwój miałby przypominać rozwój życia na Ziemi? Czy wszędzie po dłuż­szym czy krótszym okresie musiało bądź musiałoby dojść do poja­wienia się rozumu, inteligencji, cywilizacji technicznej? Niemało jest uczonych, którzy na to pytanie udzielają odpowiedzi twierdzą­cej i uważają, że wszędzie życie przejść musiało przez te wszystkie etapy, jakie przeszło na Ziemi. Crick jest innego zdania. Uważa mianowicie, że w kolejnych sta­diach rozwoju mogłyby zajść tak różne przeobrażenia czy wydarze­nia, że trudno wprost przewidzieć, jak odmienne formy mógł lub mógłby przybrać rozwój życia.Na przykład bardzo ważnym krokiem w rozwoju materii żywej było osiągnięcie przez komórkę zdolności poruszania się, a następ­nie fagocytozy, to znaczy umiejętności pochłaniania cząsteczek po­karmu, a nawet całych organizmów.

UZNANY OPTYMIZM

images

Jak było powiedziane, liczbę gwiazd w naszej galaktyce oblicza się na 1011. Załóżmy, że tylko co setna gwiazda odpowiadać będzie, warunkom sprzyjającym powstaniu planet. Zostanie 10 gwiazd, z których tylko co dziesiąta, załóżmy, ma system planetarny. Założyć czy obliczyć, ile z tych gwiazd ma planety, które odpowiadałyby wy­mienionym uprzednio warunkom, jest bardzo trudno. Ale powie­dzmy, że co setna gwiazda ma jedną taką planetę. Zostanie więc około miliona planet, na które możemy liczyć.Wobec tego, że są to obliczenia przybliżone, liczba takich planet może być równie dobrze większa, jak i mniejsza. I nawet – powiada Crick – jeśli nałożymy wędzidła optymizmowi i uznamy, że liczba tych planet jest niniejsza, to i tak zostanie prawdopodobnie nie mniej niż 105, to jest sto tysięcy planet mających warunki umożli­wiające powstanie i rozwój życia.